Elżbieta Kuczkowska-Stormann

Elżbieta Kuczkowska-Stormann (© Maria Sowisło)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Nie odbył się wczoraj sąd kapturowy nad Elżbietą Kuczkowską--Stormann, członkiem rady nadzorczej chojnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Pod obrady nie wszedł wniosek zarządu spółdzielni o wykluczenie jej z grona spółdzielców. Choć wniosek na razie przepadł, sprawa nie jest przesądzona.

- Wniosek będzie rozpatrywany podczas kolejnego posiedzenia prezydium rady - skwitował Henryk Mollin, przewodniczący rady nadzorczej, nie uzasadniając decyzji.

Dotarliśmy do osoby, która podczas posiedzenia prezydium zaprotestowała przeciwko wprowadzaniu takiego wniosku pod obrady całej rady nadzorczej. W skład prezydium wchodzi bowiem tylko sześciu członków z 15-osobowego składu rady.
- To nie jest zgodne z moimi zasadami - uciął krótko Sebastian Matthes, członek rady i jednocześnie prezydium.

Tymczasem Elżbieta Kuczkowska-Stormann ma na tę sprawę radykalne spojrzenie.
- Gdyby wniosek o wykluczenie mnie z grona spółdzielców został podjęty, to rada nadzorcza ośmieszyłaby się. Zgodnie z prawem, trzeba mieć konkretne zarzuty, a nie takie coś, co mnie się zarzuca - mówi Stormann.

Głównym zarzutem wobec Stormann jest pozwanie do sądu przewodniczącego rady, Henryka Mollina, o pomówienie. Jej zdaniem, sugerował on w jednym z artykułów w lokalnej prasie, że wynosiła dokumenty dla swojej kuzynki, podejrzanej o wyprowadzenie z kasy spółdzielni ok. pół mln zł. Podczas pierwszej rozprawy Mollin nie przystał na warunki ugody, które zakładały przeprosiny i jednocześnie przyznanie, że Stormann pracuje dla dobra spółdzielców. Chciała również wpłacenia na rzecz hospicjum domowego 3 tys. zł. To roszczenie podczas rozprawy ugodowej obniżyła do tysiąca złotych.

Warto przypomnieć, że wykluczenie Stormann z grona spółdzielców miało skutkować tym, że nie tylko straci miejsce w radzie nadzorczej, ale nie będzie także mogła mieć wglądu w dokumenty spółdzielni.
- Nie mogę sobie na to pozwolić, bo przez ostatni rok ślęczałam nad tropieniem nieprawidłowości finansowych i rozliczaniem poszczególnych budynków z posiadanego funduszu remontowego - argumentuje Stormann. - Nawet gdybym została wykluczona, to się nie poddam bez walki i zgodnie z prawem, będę w radzie reprezentowała interesy lokatorów. Chcę wytrwać do walnego zebrania - dodaje, przypominając, że w ubiegłym roku straciła funkcję wiceprzewodniczącej rady.

Czytaj także

    Komentarze (1)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    spółdzielca (gość)

    Przepis na kompromitację: 9 łyżek Rady Nadzorczej i 2 łyżki Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej. Zamieszać i odstawić, aby zaczęło garować. Efekt murowany :)