Chojnice - Człuchów. Przewozy Regionalne mają oddać pasażerowi 150 zł

Wojciech Piepiorka
Ryszard Gołuchowski, pracownik kolei, toczy sądowy spór  z Przewozami Regionalnymi
Ryszard Gołuchowski, pracownik kolei, toczy sądowy spór z Przewozami Regionalnymi Wojciech Piepiorka
Ryszard Gołuchowski z Czarnego jest na dobrej drodze, by wygrać proces ze spółką Przewozy Regionalne. Od kolejowego przewoźnika domaga się zwrotu 150 zł, jakie musiał wydać na taksówkę do domu, po tym jak z dworca w Chojnicach za wcześnie - jego zdaniem - odjechał pociąg do Szczecinka.

Sąd Rejonowy w Człuchowie w postępowaniu upominawczym wydał nakaz zapłaty przez Przewozy Regionalne mieszkańcowi Czarnego 150 zł wraz z odsetkami i 7,50 zł kosztów sądowych.

- Do uprawomocnienia tego orzeczenia jeszcze długa droga - wyjaśnia Mirosława Dykier-Ginter, prezes Sądu Rejonowego w Człuchowie. - Nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym to propozycja rozstrzygnięcia wydawana przez sąd w momencie, gdy uznaje on, że roszczenie nie jest oczywiście bezzasadne. Pozwany może się na nią zgodzić lub nie. Jeśli się nie godzi, ma dwa tygodnie na wniesienie sprzeciwu i wówczas sprawa trafi na wokandę.

Gołuchowski, który prywatnie jest pracownikiem spółki PKP Polskie Linie Kolejowe oddziału w Gdyni, a także liderem Społecznego Komitetu Obrony Linii Kolejowych w Człuchowie, nie ukrywa zadowolenia z takiego werdyktu człuchowskiego sądu. Choć nakaz zapłaty wydany w postępowaniu upominawczym niczego jeszcze nie rozstrzyga, to jest dobrej myśli przed procesem.

- Przewoźnik musi brać odpowiedzialność za swoje błędy - mówi.

Ryszard Gołuchowski z Czarnego, pracownik kolei, pozwał do sądu spółkę Przewozy Regionalne. Domaga się zwrotu 150 zł. Tyle wydał na taksówkę, którą wrócił z Chojnic do domu. Planował jechać pociągiem, ale gdy wyszedł na peron, zobaczył tylko oddalające się wagony. Pieniędzy domagał się, najpierw składając reklamację w Pomorskim Zakładzie Przewozów Regionalnych w Gdyni. Nic to nie dało, więc poszedł do sądu. W pozwie złożonym w Wydziale Cywilnym Sądu Rejonowego w Człuchowie napisał, że pociąg odjechał za szybko.

Sąd stwierdził, że pozew może być uzasadniony i wydał nakaz zapłaty powodowi 150 złotych przez Przewozy Regionalne. To jednak dopiero początek sprawy. Gołuchowski będzie w pełni zadowolony w momencie, gdy wyrok się uprawomocni.

Spółka Przewozy Regionalne ma 14 dni na odwołanie się od nakazu zapłaty. Ten czas liczy się jednak od momentu dostarczenia do adresata orzeczenia sądu. Z tym jest jednak duży problem. Choć nakaz sąd wydał 22 lutego br. i niezwłocznie wysłał do centrali PR w Warszawie, do dziś nie udało się go dostarczyć adresatowi. Za pierwszym razem awizowanej przesyłki nie odebrano, bo nie było osoby uprawnionej do jej odbioru. Została nadana po raz drugi.
- Jeśli w ciągu 14 dni od skutecznego doręczenia nakazu zapłaty pozwany nie wniesie od niego sprzeciwu, nakaz się uprawomocni - mówi Mirosława Dykier-Ginter, prezes człuchowskiego sądu.

Do opisywanej sytuacji doszło 9 grudnia ubiegłego roku Na stację w Chojnicach o godz. 18.51 (według PKP minutę wcześniej) wjechał pociąg Tur relacji Gdynia Główna - Chojnice. Cześć pasażerów przesiadała się do skomunikowanego ze składem z Gdyni pociągu Chojnice - Szczecinek, który tego dnia odjechał opóźniony o trzy minuty (o godz. 18.52). Nie wszyscy jednak zdążyli przesiąść się do pociągu do Szczecinka.
- Trzeba było przemieścić się z pierwszego peronu na trzeci - to około 100 metrów. Kilku pasażerów, w tym ja, wychodząc z tunelu zobaczyło tylko odjeżdżający pociąg do Szczecinka - relacjonuje Gołuchowski.

Ryszard Gołuchowski chciał jechać do Czarnego. On, kobieta zmierzająca do Szczecinka oraz pasażer wybierający się do Człuchowa zostali na lodzie. Tego dnia do ich miejscowości nie odjeżdżał z Chojnic już żaden pociąg czy autobus. Poprzez dyspozytora Przewozów Regionalnych w Gdyni próbowali jeszcze zatrzymać pociąg w Człuchowie, by dogonić go taksówką, ale to im się nie udało. Ostatecznie pojechali taksówką. 150 złotych zapłacił z własnej kieszeni Ryszard Gołuchowski.

PR się bronią
Pomorski Zakład PR w Gdyni odrzucił reklamację Gołuchowskiego.
"Z uwagi na opóźnienie pociągu Tur, dyżurna ruchu stacji Chojnice poinformowała drużynę konduktorską pociągu jadącego w kierunku Szczecinka o konieczności oczekiwania na podróżnych z kierunku Gdynia Główna. Troje podróżnych przeszło z opóźnionego pociągu na skomunikowany. Kierownik pociągu nie widział więcej przemieszczających się osób, w związku z czym podał sygnał do odjazdu" - tak brzmiało uzasadnienie PR.

Po co nam Polski Ład?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie