Chojnice - Nakło. Dwie firmy mleczarskie sądzą się o wielkie pieniądze

Maria Sowisło
Maciej Lipiński, prezes Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej
Maciej Lipiński, prezes Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej Wojciech Piepiorka
Współpraca dwóch firm z branży mleczarskiej: z Chojnic i Nakła, zakończyła się 21 pozwami do sądu i doniesieniem do chojnickiej prokuratury. OSM Chojnice chce od SHN w Nakle 650 tys. zł, ta druga firma od chojnickiej - 4 mln zł.

Dokładnie cztery lata temu w różowych barwach malowała się współpraca Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Chojnicach ze Specjalistyczną Hurtownią Nabiałową w Nakle. Obie firmy chciały zarabiać na zagęszczaniu serwatki, odpadu przy produkcji sera. Zakład w Chojnicach miał jej w bród. Firma z Nakła z kolei szukała miejsca, gdzie mogłaby wstawić specjalistyczne maszyny, które wzięła w leasing. I tak zaczęła się współpraca.

W Chojnicach powstawała zagęszczona serwatka, a z Nakła przyjeżdżały ciężarówki po jej odbiór. Dzisiaj szefowie obu firm stoją po przeciwnych stronach na sali sądowej. Spór toczy się o ponad 650 tys. zł, do których prawo rości sobie chojnicka mleczarnia i warte ponad 4 mln zł maszyny, właścicielem których mianuje się zakład w Nakle.

- Nakło już w połowie 2008 roku miało problemy z uregulowaniem zapłaty za dostarczoną serwatkę. I tak to się ciągnęło do ubiegłego roku - tłumaczy Maciej Lipiński, prezes OSM Chojnice. - Nie mogliśmy przestać wysyłać towaru, bo zgodnie z podpisaną umową o współpracy, musielibyśmy im wówczas płacić odszkodowanie.

Prezes chojnickiej mleczarni posunął się nawet do doniesienia na Małgorzatę Ł., właścicielkę SHN Nakło o działanie na ich szkodę.
- Walczymy o zapłatę za dostarczony towar i jednocześnie raty leasingowe za maszyny, który teraz my płacimy - informuje Lipiński. - Dlatego też nie wydamy firmie z Nakła maszyn. Są naszym zabezpieczeniem.

Prawa i obowiązki leasingowe przeszły na chojnicką mleczarnię we wrześniu ubiegłego roku. Nakielska firma przestała bowiem uiszczać raty, a zgodnie z poręczeniem leasingowym w takiej sytuacji zakład w Chojnicach odpowiada za terminowe uiszczanie należności.

Nakielska hurtownia z kolei oskarża chojnicką OSM o kradzież maszyn wartych, zdaniem Włodzimierza Łusiaka, dyrektora SHN Nakło, ponad 4 mln złotych. Jeśli sąd przyzna mu rację, to dla chojnickiej firmy może to oznaczać koniec działalności.
- Przez chojnicką spółdzielnie mleczarska mamy problemy finansowe. Kupiliśmy 10 tirów, żeby odbierać zagęszczoną serwatkę. Teraz stoją. Cały czas ponosimy koszty. Dopiero od niedawna zaczynamy odzyskiwać płynność finansową - wylicza Łusiak. - A to nasz technolog wymyślił nowatorską linię do zagęszczania serwatki. W ciągu godziny przerabia dwadzieścia tysięcy litrów.

Obecnie Sąd Gospodarczy w Bydgoszczy rozpatruje... 21 pozwów OSM przeciwko SHN.

650
tysięcy złotych żąda chojnicka OSM od SHN w Nakle. Ta ostatnia z kolei chce maszyny za 4 mln zł

Po co nam Polski Ład?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie