Chojnice. Syndyk Rokotexu krytykuje decyzje prokuratora. Wojna z księgową o dane ze szwalni

Maria Sowisło
Byłe szwaczki dostały tylko część zaległych pensji
Byłe szwaczki dostały tylko część zaległych pensji Maria Sowisło
Prokuratura Rejonowa w Chojnicach zawiesiła postępowanie w sprawie kradzieży z byłej szwalni Rokotex w Chojnicach komputera z danymi księgowymi. Powodem jest konieczność przesłuchania likwidatorki i jednocześnie byłej prezes zarządu zakładu, która jest Niemką i przebywa na terenie swojego kraju.

Prokurator poprosił więc o pomoc prawną Niemców. Do tego czasu postępowanie zostało zawieszone. Bez danych z komputera ponad stu pracowników Rokoteksxu nie może dostać zaległych pensji.

Władysław Sowirka, syndyk firmy twierdzi, że postępowanie prowadzone było niedbale.
- Nikt inny nie miał dostępu do alarmów i biur poza byłą księgową. Nikt inny więc nie mógł wynieść komputera. Po jej przesłuchaniu złożyłem wniosek o przeprowadzenie konfrontacji. Pozostał bez echa - żali się Sowirka. - Dodatkowo zastanawia mnie samo przeszukanie domu byłej księgowej. Przesłuchanie jej skończyło się o godz. 13.50. Ten sam policjant protokół przeszukania podpisał tego samego dnia o godz. 14.40. Jak można w tak krótkim czasie przemieścić się z komendy policji w Chojnicach, przeszukać trzypokojowe mieszkanie z garażem i jeszcze spisać protokół?

Syndykowi udało się odtworzyć zaledwie część dokumentów, więc mógł wypłacić na tej podstawie tylko część zaległych pensji.
Dodatkowo w komputerze były też wszystkie dane osobowe zatrudnionych. Po ogłoszeniu likwidacji zakładu, pod koniec ubiegłego roku, żaden z pracowników nie otrzymał świadectwa pracy.

Obecnie była księgowa zaskarżyła do chojnickiego Sądu Pracy syndyka, od którego otrzymała dyscyplinarne zwolnienie z pracy. Niestety, nie udało się nam z nią skontaktować.
- Przekażę ponownie pani prośbę o kontakt, ale nie wiem, czy żona zadzwoni, bo jest chora i jej stan się pogarsza - usłyszeliśmy od Andrzeja P., męża byłej księgowej.

Tymczasem chojniccy prokuratorzy bezradnie rozkładają ręce, twierdząc, że na razie sprawa jest w toku.
- Trudno jest mi się wypowiadać przed podjęciem decyzji merytorycznej przez prokuratora prowadzącego sprawę - kwituje Mieczysław Brunke, prokurator rejonowy w Chojnicach. - Przeszukanie z kolei mogło rzeczywiście trwać tak krótko. Komputer to przecież duży przedmiot. Nie chciałbym w tej sprawie zajmować stanowiska - dodaje Brunke.

Prawie rok po likwidacji zakładu
Sprawa likwidacji firmy Rokotex w Chojnicach wyszła na jaw w sierpniu ubiegłego roku. Wówczas szwaczki już trzy miesiące nie otrzymywały wynagrodzenia, nie licząc zaliczki po 200 złotych. Załoga twierdzi też, że w czasie przestoju była zmuszana do podpisania wniosków o bezpłatne i wypoczynkowe urlopy, nikt ich nie wpuścił na teren zakładu po zgłoszeniu likwidacji i nie mogli odebrać prywatnych rzeczy.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie