Chojnice. W sprawie pobicia wolontariuszy WOŚP są już skazani i oskarżeni

Maria Sowisło
Przed chojnickim Sądem Rejonowym w Chojnicach odbyła się kolejna rozprawa w sprawie pobicia dwóch wolontariuszy podczas tegorocznego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Tym razem zeznawali dwaj skazani już za to przestępstwo w marcu tego roku: 23-letni Marek S. i 20-letni Paweł S. Sędzia Radosław Wyrwas pod koniec słuchani kolejnych świadków pozwolił sobie na dygresję.

- Lekarz prowadzący chorobę hospitalizowanego Przemysława S. wydał opinię dla sądu. Nie podał w niej, że obrażenia mogły zagrozić utracie zdrowia lub życia, a tak sformułowany jest akt oskarżenia. Jakim więc cudem zapadł wyrok w trybie nakazowym - zastanawiał się pod koniec rozprawy sędzia Wyrwas.

Tutaj należy wyjaśnić, że tryb nakazowy, to uproszczony sposób prowadzenia postępowania bez udziału stron. Stosowany jest m.in. w stosunku do chuliganów stadionowych. Skazany w ten sposób Paweł S. stwierdził, że wyrok stwierdził nieprawdę. Kiedy z kolei sędzia spytał dlaczego się nie odwołał, mężczyzna tylko wzruszył ramionami. Marek S. stwierdził natomiast, że nie wierzy w sprawiedliwość przed sądem.

- Raz miałem sprawę o zadymę na koncercie w Chojnickim Domu Kultury. Poszkodowanym też był Przemysława S. Odwoływałem się i to nic nie dało. Miałem świadków. Nawet znajomi poszkodowanego zeznawali na jego niekorzyść, a na kolejnej rozprawie składali takie same zeznania jak on. Odwołanie nic nie dało - stwierdził wyraźnie zrezygnowany Marek S.

Na ławie oskarżonych zasiada 20-letni Krystian C. i 28-letni Tomasz P. Mężczyźni mieli być skazani w tym samym postępowaniu co Marek S. i Paweł S. jednak odwołali się i stąd też ponowne rozpatrzenie sprawy.
- Nie za dużo wiem w tej sprawie, bo miałem trochę wypite - stwierdził Paweł S. W chwili zatrzymania przez policje mężczyzna miał prawie trzy promile alkoholu. - Uderzyłem wysokiego chłopaka w blond włosach. Przyznaję. To wszystko.

Obaj zeznający byli też pewni, że podczas spontanicznego koncertu podczas finału WOŚP na Starym Rynku nie widzieli nikogo tak wysokiego jak oskarżony Tomasz P. Na poprzedniej rozprawie wyznał bowiem, że ma... 207 cm wzrostu.
- Dużo osób z miasta ruszyło w stronę stadionu Chojniczanki zobaczyć z ciekawości co się tam dzieje. Tomasza P. pierwszy raz zobaczyłem na dołku - zeznawał Marek S. - Przemysław S. był bity na chodniku, zaraz przy przejściu dla pieszych. Nie znam tych co go bili. Spojrzałem kto to. Poznałem go, on mnie też i poszliśmy stamtąd. Kiedy odchodziłem był jeszcze bity.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie