Czersk. Spektakle z duszą

Maria Sowisło
Ostatni występ uczestników WTZ w Czersku "Pociąg Życia" podczas obchodów piątych urodzin placówki. Na zdjęciu (na pierwszym planie) Daniel Kamiński.
Ostatni występ uczestników WTZ w Czersku "Pociąg Życia" podczas obchodów piątych urodzin placówki. Na zdjęciu (na pierwszym planie) Daniel Kamiński.
Herod sypie kawałami z rękawa i jest bardzo władczy. Nie znosi sprzeciwu. Potrafi też walnąć pięścią w stół. Maszynista ogląda z zaciekawieniem swoją czapkę. Jest bardzo spokojny. Nic nie mówi. Wykonuje swoją pracę.

Herod sypie kawałami z rękawa i jest bardzo władczy. Nie znosi sprzeciwu. Potrafi też walnąć pięścią w stół. Maszynista ogląda z zaciekawieniem swoją czapkę. Jest bardzo spokojny. Nic nie mówi. Wykonuje swoją pracę. To tylko dwie postaci ze spektakli jakie przygotowują Renata Gełdon i Ewa Wojciechowska z uczestnikami Warsztatów Terapii Zajęciowej.

Niby takie tam teatrzyki wystawiają, ale zawsze mają one głębszy sens. Tak było także podczas ostatnio wystawionego "Pociągu Życia". Ciepły głos z głośników opowiadał o tolerancji i o tym, że nasze życie jest jak pociąg, do którego ktoś wsiada, wysiada, przysiądzie się i porozmawia. Aktorzy są amatorami. W życiu codziennym borykają się ze swoją niepełnosprawnością intelektualną lub ruchową. Każdy z nich chce jednak grać. każdy chce pokazać, że potrafi. I co najważniejsze, każdy chce czuć się potrzebnym.
- Uczestnikom warsztatów łatwiej jest przekazać wiele rzeczy ciałem - mówi Renata Giełdon. - Nie chcą uczyć się wierszyków. Wiedzą, że są dorośli nie będą więc wkuwać wersów jak dzieci. mają poczucie własnej wartości.
Aby przygotować wszystkich uczestników do występu potrzebnych jest kilkadziesiąt prób. To podczas przygotowań niepełnosprawni zamieniają się rolami. Ten nie chce grać tej roli więc mówi i zamiana gotowa. W sztukę zaangażowani są wszyscy.
- My gramy z nimi - mówi Ewa Wojciechowska. - Nawet pan Janusz, nasz kierowca i instruktor zawodu też gra.
- Tylko kierownik nie chce - dodaje żartobliwie Giełdon.
Jeśli ktoś nie czuje się na siłach, to zagra postać w tle. Tak jak było to podczas jasełek. Tuż przed sceną siedziały aniołki. Nikt nie może się czuć gorszy. Zagrać musi każdy.
Niepełnosprawni grają wielokrotnie role społeczne: męża, żonę, matkę, córkę, ojca... To też przecież forma terapii. Muszę się bowiem nauczyć jak funkcjonować w normalnym życiu. Czasami jednak są chwile zwątpienia lub załamania. Zwłaszcza wtedy, gdy na scenie dzieje się coś niedobrego. A to mikrofon nie działa, odsłuch jest źle ustawiony... Oni wiedzą już jak chcą grać i co zrobić, aby być bliżej publiczności.
- Sztuki przygotowujemy tak z potrzeby, jak to miało miejsce podczas obchodów pięciolecia istnienia warsztatów - mówi Giełdon.
Każdy występ dla amatorów jest wielkim przeżyciem. Tak samo jak pełnosprawni aktorzy mają tremę, boją się, że tekst pomylą lub powiedzą go nie w porę.
- Scena i kurtyna mobilizuje ich - dodaje Giełdon. - Dlatego najlepiej gra się w sali Ośrodka Kultury.
Na scenie nie ma podziału na sprawnych mniej lub bardziej. Na niewidomych i widzących. Na chodzących i tych na wózkach. Wszyscy, bez wyjątku, są aktorami.

Będzie nowe święto państwowe?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie