Czersk. Trzyosobowa straż miejska jednak będzie

Maria Sowisło
Część opozycji przed decydującym o straży miejskiej głosowaniem. Na zdjęciu Henryk Sumionka, Czesław Niesiołowski, Kazimierz Rompkowski i  Barbara Grzelak. Fot. Maria Sowisło
Część opozycji przed decydującym o straży miejskiej głosowaniem. Na zdjęciu Henryk Sumionka, Czesław Niesiołowski, Kazimierz Rompkowski i Barbara Grzelak. Fot. Maria Sowisło
Czerskiej opozycji zabrakło jednego głosu, aby nie dopuścić do powołania straży miejskiej. I choć ta formacja jeszcze nie powstała, to była to już druga próba zablokowania realizacji uchwały powołującej ją do życia.

Czerskiej opozycji zabrakło jednego głosu, aby nie dopuścić do powołania straży miejskiej. I choć ta formacja jeszcze nie powstała, to była to już druga próba zablokowania realizacji uchwały powołującej ją do życia.

Do klubu radnych "rządzących" (WFS i SiS "Samorządni") nie trafiły najwyraźniej argumenty przytaczane przez opozycję, a nawet 580 podpisów mieszkańców Czerska, którzy w ten sposób wyrazili swój sprzeciw w sprawie tworzenia straży miejskiej. Głównie chodziło o koszty, które mają rocznie wynosić ok. 100 tys. złotych. Samo powołanie trzyosobowej ekipy strażników, w tym komendanta, to koszt ok. 300 tys. złotych.

- Jeśli straż ma się sama utrzymywać z mandatów, to przy takim założeniu dziennie musi wystawić ich na kwotę tysiąca złotych. Czy to nie jest zdzierstwo? - pytał Kazimierz Rompkowski, szef czerskiej opozycji, która od chwili wywołania tematu była zdecydowanie przeciw.
Rompkowski przytoczył także pismo komendanta głównego policji oraz kandydata na komendanta czerskich municypalnych, którzy sugerowali, że z dwoma strażnikami nikt nie jest w stanie realizować wszystkich zadań.

- Trudno wyrokować o skuteczności, skoro straży dotąd nie było - Marek Jankowski, burmistrz Czerska, starał się odpierać zarzuty. - Nie musi jej być. Nic nie chcę robić na siłę. Straż ma pomagać mnie i radzie. Nie ma być straszakiem.

Ożywioną dyskusję zakończyło głosowanie. Musiano je powtórzyć. W pierwszym z nich dziewięciu radnych było za tym, aby nie powoływać straży, 10 przeciw, a jeden się wstrzymał od głosu. W "dogrywce" 10 było za, 10 przeciw i jeden się wstrzymał. Tym ostatnim radnym był Zbigniew Gruźliński z klubu WFS. Co ciekawe i chyba najważniejsze, Ireneusz Bojanowski, z tego samego klubu, czyli "rządzących", głosował tak jak... opozycja.

- Nie mieliśmy podczas głosowania narzuconej dyscypliny klubowej więc głosowałem zgodnie z moim sumieniem - wyjaśnia Bojanowski, wiceprzewodniczący rady. - Od samego początku byłem przeciwny powoływaniu straży miejskiej w trzyosobowym składzie. Nie wierzę w cuda. Obawiam się, że strażnicy w pogoni za dochodami, z których mają się utrzymywać, nie będą mieli czasu na sprawdzanie czy regulamin utrzymania czystości w gminie jest przestrzegany. Głosując tak jak opozycja, wziąłem pod uwagę ewentualne konsekwencje.

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie