Wyższe opłaty za przedszkola w Chojnicach?

Maria Sowisło
Arch.
Kiedy trzy lata temu prywatyzowano przedszkola, dotacja była godziwa. Teraz są kłopoty, bo ratusz odjął m.in. koszt funkcjonowania stołówek.

Niezgodne z ustawą oświatową naliczenie dotacji miejskiej na dzieci w przedszkolach niepublicznych oraz punktach przedszkolnych, to zarzut do burmistrza miasta, jaki wystosowali właściciele placówek. Bój toczy się o prawie 100 zł w kwocie bazowej, którą jest koszt utrzymania jedynego w mieście przedszkola publicznego w przeliczeniu na jedno dziecko. W ubiegłym roku było to 566 zł, a w tym roku... 468 zł. Placówki niepubliczne otrzymują 75 proc. tej kwoty.

Ograniczyli małe przedszkola w gminie Czersk

- Jak można od kosztów bieżących odejmować opłatę stałą, czy koszty funkcjonowania kuchni - zastanawia się Małgorzata Sząszor, prowadząca Niepubliczne Przedszkole Bajka. - Skąd mamy w takiej sytuacji wziąć teraz brakujące na każde dziecko około 70 złotych? Mamy podwyższyć opłaty od rodziców? Przecież wszystkie media podrożały. Jak więc koszt funkcjonowania przedszkola może być niższy niż rok temu.

80 procent dzieci z Chojnic pójdzie do przedszkola

- Właściwie zostałyśmy postawione pod ścianą. Albo bierzemy taką dotację, albo nie - dodaje Mirosława Wardacka z przedszkola Promyczek.
- Z jednej strony miasto chwali się z prywatyzacji przedszkoli, ale z drugiej strony nas krzywdzi - mówi Elżbieta Stanke z przedszkola Wesołe Przedszkolaki.
- Nie wyobrażam sobie podwyższenia opłaty stałej. Chojnice, to nie Warszawa, ani Gdańsk, gdzie ludzi stać na to, żeby zapłacić po tysiąc złotych - dodaje Mirosława Przybylak z przedszkola Jarzębinka.

Dla prowadzących niepubliczne przedszkola obniżenie dotacji oznacza mniej w budżecie od 10 do nawet 20 tys. złotych miesięcznie w zależności od liczby dzieci.
- Nie mam pojęcia jak sobie poradzimy. Ograniczyć zatrudnienie? Może zrezygnować z doposażania przedszkola? - dodaje Stanke.

Za mało miejsc w chojnickich przedszkolach

Tymczasem Janusz Ziarno, dyrektor chojnickiego Wydziału Edukacji twierdzi, że w latach ubiegłych miasto było stać na korzystne naliczanie dotacji. Teraz jednak już nie.
- Od kosztów funkcjonowania przedszkola, zgodnie z naszą interpretacją, odjęliśmy wydatki na zakup żywności, opłatę stałą od rodziców i wydatki ponoszone na dzieci z oddziałów integracyjnych, które funkcjonują w przedszkolu publicznym - tłumaczy Ziarno. - Potraktowaliśmy wydatki bieżące tak, jakby były to przedszkola pięciogodzinne, czyli sfinansowaliśmy realizacje w tych placówkach podstaw programowych.

Właścicielki przedszkoli napisały skargę na burmistrza już 2 lutego. Radni jednak nie rozpatrywali jej podczas ostatniej sesji 14 lutego. Mają się nią zająć w marcu.

Kredyt hipoteczny, to coraz większe ryzyko. UOKiK ostrzega.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie